Wywiad z Olą i Natalią - uczestniczkami kursu szkoleniowego „Change your attitude” 2016-03-09 , aktualności , współpraca międzynarodowa - erasmus+ , archiwum aktualności - 2016

W dniach od 22 lutego do 1 marca 2016 w węgierskim Gant odbył się kurs szkoleniowy, którego pomysłodawcą był nasz wieloletni partner – organizacja CO-Efficient z Budapesztu. Kurs pt. „Change your attitude” został zorganizowany w ramach Akcji Kluczowej 1 Programu Erasmus+, a w jego realizację zaangażowane były młode osoby z Czech, Estonii, Portugalii, Rumunii, Węgier i Polski, włącznie z dużą grupą osób niepełnosprawnych. Zamojskie Centrum Wolontariatu reprezentowali: Aleksandra Gulip, Karolina Czaban, Natalia Snopek i Wojciech Sasiela. Jednym z trenerów i jednocześnie liderem polskiej grupy był Andrzej Smyk. O swoim udziale w projekcie i wrażeniach opowiadają dwie uczestniczki.

Co spowodowało, że wzięłaś udział w kursie szkoleniowym „Change your attitude”?

Aleksandra Gulip: Chęć odkrywania nowych horyzontów, podszkolenie angielskiego, w szczególności „osłuchanie” języka. Wyjścia z własnej strefy komfortu. Ciekawość.

Natalia Snopek: Chciałam dowiedzieć się, jak zmienić swoje nastawienie do problemów, życia, a poza tym chciałam zdobyć doświadczenie, poznać nowych ludzi i … nauczyć się poprawnie komunikować w języku angielskim.

Czego nauczyłaś się w trakcie kursu szkoleniowego?

A.G.: Po pierwsze słuchania języka angielskiego. Zupełnie inaczej słucha się angielskiego „naturalnie brzmiącego”, na żywo. Na początku miałam kłopoty ze zrozumieniem, łapałam tylko pojedyncze słówka. Dopiero czwartego, a nawet piątego dnia zaczęłam wyłapywać całe zdania i je rozumieć. Nauczyłam się też współpracy z własną grupą i z innymi drużynami. Dowiedziałam się, że to, co dla nas/dla mnie jest OK może dla innych - niekoniecznie. Na przyszłość – zawsze będę pytać, czy jest ok, czy jednak należałoby coś zmienić, zanim będzie za późno dla osoby, która nie czuła się w tej współpracy komfortowo. Dowiedziałam się, co to znaczy budowanie drużyny, rozwiązywanie konfliktów, spojrzenie z dwóch różnych punktów widzenia na kontrowersyjne sytuacje. O problemach osób niepełnosprawnych trochę wiem, też z autopsji, ale tu poznałam nawet fakty z historii o tym, jak radzili sobie ludzie z uszkodzeniem słuchu w starożytności i średniowieczu. To było bardzo ciekawe i chętnie bym ten temat rozwinęła. Poznałam kulturę, smaki z różnych europejskich krajów, kilka podstawowych zwrotów w rodzimych językach uczestników projektu. Zajęcia z niewerbalnej komunikacji pokazały mi, że warto pracować wolniej i pomyśleć, co należałoby robić dobrze, lepiej. Dowiedziałam się, jak jest z tą niepełnosprawnością w innych krajach. Ciekawe było usłyszeć od osób niepełnosprawnych z innych państw, jak im się u siebie żyje i funkcjonuje. Co jeszcze? Chyba tyle.

N.S.: Nauczyłam się przede wszystkim cierpliwości i tego, jak rozwiązywać konflikty w zespole. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Można to poprzeć słowami: „Problemem nie jest problem. Problemem jest twoje nastawienie do problemu”. Ludzie stale szukają skróconych dróg do szczęścia, ale tak naprawdę nie ma skróconych dróg. Zrozumiałam też, że trzeba zmienić swój sposób myślenia, choć jest to naprawdę dla mnie trudne, gdyż jestem osobą, która często patrzy z tej negatywnej strony. Ale mam nadzieję, że uda mi się to zmienić.

Opisz najciekawszy moment spotkania.

A.G.: Najciekawszy moment spotkania? Trudno mi powiedzieć. Każdy moment był dla mnie ciekawy- wiadomo, nowa sytuacja, nowe doświadczenia. Zajęcia, wizyty w szpitalu, szkole, fundacji, spacer po Budapeszcie… Każda chwila była na swój sposób ciekawa, inspirująca. Chociaż... najciekawszym momentów była wizyta w fundacji, gdzie pan (niestety, nie pamiętam imienia) poruszający się na wózku inwalidzkim opowiadał o swoich podróżach po Europie, Ameryce Południowej i Północnej i Afryce. Zdziwiła mnie jego odwaga, umiejętność pokonywania barier w poruszaniu się w tak trudnych warunkach. Po raz kolejny doświadczenia innych osób pokazały mi, że ograniczenia są tylko w naszej głowie. Da się je pokonać. Jeśli jest silna wola - da się zrobić wszystko.

N.S.: Najzabawniejsze było jak próbowaliśmy nawzajem uczyć się prostych zwrotów w naszych, rodzimych językach. Niektórzy, podczas słuchania rozmów w języku polskim, dostawali ataku śmiechu.

Co było najtrudniejsze dla osoby z twoją niepełnosprawnością w trakcie spotkania?

A.G.: Największe problemy miałam ze słuchaniem rozmów po angielsku, bo nigdy wcześniej nie miałam z tym styczności, może z wyjątkiem słuchania filmów, radia, audiobooków czy pojedynczych zdań na zajęciach z angielskiego. Uczę się tego języka tyle lat, umiem w miarę dobrze pisać i czytać, a jednak ze słuchaniem i wymową jest inaczej. Języka ojczystego- polskiego uczyłam się przez jakieś 12 lat- słuchania, mówienia, poprawnego pisania. A angielski to dopiero inny świat. Ciągle staram się go doskonalić, uczyć się, ale nic nie zastąpi naturalnego kontaktu z ludźmi posługującymi się na co dzień tym językiem.

N.S.: Najtrudniejsze dla osoby z moją niepełnosprawnością było np. powtarzanie niektórych słów, artykułowanie ich w innej formie, aby łatwiej było mi zrozumieć. Ale cieszę się, że inni mieli do tego cierpliwość.

Co powiedziałabyś młodym osobom, które zastanawiają się nad tym, czy warto brać udział w projektach w ramach Erasmus+.

A.G.: Powiedziałabym, żeby się odważyli. Żeby wyszli ze swojej strefy komfortu, uwierzyli w siebie, we własne siły. Warto naprawdę, mimo trudności ze słuchaniem, wybrać się na projekt. To był wyjazd bardzo ciekawy i obfity w doświadczenia i nowe znajomości.

N.S.: Powiedziałabym, żeby korzystali z takich projektów, bo dużo można zyskać. Nowe doświadczenia, nowi ludzie, nowe kultury, doskonalenie języka – to wszystko może pomóc w przyszłości na rynku pracy. To co nas najbardziej ogranicza to nie brak chęci, możliwości czy pieniędzy, lecz brak pewności siebie. A to można, to trzeba pokonać.